Znam Adwokat’a diabła (1997) reż. Taylor Hackford od dawna i to jeden z tych filmów, który zapadł mi mocno w pamięć. Oglądałam go wielokrotnie. Potrafię przytaczać niektóre sceny czy cytaty. Omawiałam go nawet na lekcjach religii w liceum. Po prostu go znam.
Nie znałam natomiast książki Steve’a Cavanagha (o tym samym tytule), na podstawie której postało to dzieło kinematografii. Udało mi się to jednak ostatnio nadrobić. Powiem wam, nie zawiodłam się, choć szczerze powiedziawszy, chyba muszę je potraktować jak odrębne dzieła, oparte o podobną tematykę: bycia adwokatem diabła.
W dalszej części będą spoilery, więc jeśli nie chcecie się na nie narażać, to możecie zamknąć tę stronę. Wjeździe jednak, że będzie mi smutno 🙁
A i nie unikniemy również pewnych triger warningów: sex, gwałt, molestowanie nieletnich, morderstwa, przemoc, samobójstwo, choroby psychiczne, bezpłodność, religia, bluźnierstwa.
Jeśli znacie te dzieła, to możecie skipnąć shortcuty.
Shortcut, o czym jest film Adwokat diabła (1997) reż. Taylor Hackford

Młody prawnik Kevin Lomax, wygrywający każdą sprawę, zostaje obrońcą nauczyciela matematyki oskarżonego o molestowanie uczennicy, którą mimo małych moralnych potyczek – wygrywa. Zostaje zaproszony do nowojorskiej kancelarii prawnej, gdzie powoli buduje swoją markę prawnika kryminalnego pod czułym okiem Johna Miltona. Wraz z żoną Miriam wkrótce przeprowadzają się z Florydy do Nowego Jorku.
Kevinowi się powodzi. Kevin bierze udział w trzech sprawach karnych: 1. nie wiemy, czego dotyczy, ale Kevin dobierał przysięgłych; 2. mężczyzna oskarżony w związku ofiarami ze zwierząt; 3. zabójstwo żony, przybranego syna i pokojówki. Wygrywa każdą, mimo iż każdy jego klient jest winien. Zacieśnia również więź ze swoim mentorem oraz nie potrafi odwrócić wzroku od pięknej prawniczki z kancelarii – Christabelli Andreol.
Miriam nie potrafi się odnaleźć i nie czuje wsparcia ze strony męża. Krok po kroku popada w odmęty szaleństwa i diabelskich wizji. Odkrywa również, że jest bezpłodna.
W międzyczasie młodą parę odwiedza matka Kevina, która jest dość religijna. Nie czuje się jednak dobrze w otoczeniu Miltona, więc ucieka.
Pojawia się również kwestia śledztwa Komisji Weaver’a, która ściga kancelarię Miltona za udział w zbyt wielu moralnie kwestionowalnych działaniach. Dowody w tej sprawie kryje Eddie Barzoon, który nim zdąży przejść na drugą stronę, umiera. Podobnie również jak chwile później ginie sam śledczy Weaver.
Przytłoczona wszystkim Miriam odkrywa przed Kevinem, że Milton uprawiał z nią seks – dobrowolnie, choć ja bym powiedziała, że chyba nie do końca. Kevin jej nie wierzy, bo Milton był z nim w tym czasie i wysyła ją do zakładu psychiatrycznego, gdzie niedługo później Miriam popełnia samobójstwo, rozcinając sobie szyję.
Kevin dowiaduje się od matki, że Milton jest jego ojcem i rusza na konfrontację z nim. W swoim penthousie Milton czeka na niego z jego siostrą (piękną prawniczką) i liczy na to, że spłodzą mu antychrysta. Kevin jednak strzela sobie w głowę.
Budzi się w czasie pierwszej rozprawy nauczyciela matematyki i zastanawia się, czy ponownie wygrać tę sprawę, mimo iż jest pewien, że jego klient jest winien. Ostatecznie rezygnuje z reprezentowania. Jest gotów ponieść konsekwencje, ale i ma też swój mały moment próżności.
Shortcut, o czym jest książka Adwokat diabła Steve’a Cavanagha

W Nowym Jorku prawnik Richard Jaffee wygrywa kolejną sprawę, ale przegrywa życie. Jego żona zmarła w czasie porodu. Nie potrafi spojrzeć na swojego własnego syna. Czuje, że wokół jest zło. W końcu wspina się na taras i popełnia samobójstwo.
Niewiele dalej na obrzeżach Nowego Jorku młody prawnik Kevin Taylor wygrywa swoją pierwszą sprawę kryminalną. Oskarżoną o lesbijskie molestowanie uczennicy jest nauczycielka sztuki. Kevin się nie waha. Jest prawnikiem i jego rolą jest obrona klienta, to prokurator powinien się lepiej przyłożyć do sprawy. Jego żona Miriam jest bardziej wrażliwa i wolałaby, by Kevin bronił niewinnych.
Po wygranej sprawie odbiór jest raczej negatywny. Wszyscy są przeciw Kevinowi. Sąsiedzi krzywo na nich patrzą. Rodzice musieli go bronić przed znajomymi. Właściciele kancelarii, której pracuje Kevin, zamiast dać mu status partnera, mówią, by znalazł sobie miejsce, które bardziej odpowiada jego preferencjom zawodowym.
Jedyną pozytywną wiadomością jest wizytówka z kancelarii Miltona z zaproszeniem do zajęcia stanowiska prawniczego w Nowym Jorku. Kevin udaje się tam. Jest zachwycony blichtrem i wszystkimi benefitami, które otrzymuje. Ściąga żonę do nowego mieszkania pełen wątpliwości, jak zareaguje. Sam się zaskakuje, jak szybko i ona wkręca się w nowe środowisko nawet, mimo iż otrzymali mieszkanie po samobójcy.
Kevin dostaje jedną sprawę morderstwa, którą prowadzi przez całą książkę. Sprawa dotyczy zabójstwa schorowanej żony przy pomocy insuliny. Zdaje sobie sprawę, że jego klient jest winny, ale przygotowuje się do niej, jak może. Nie czuje się pewnie w nowych butach i nie wierzy w zapewnienia partnerów, że oni nigdy nie przegrywają sprawy. Ostatecznie ją wygrywa dzięki zakulisowemu działaniu Miltona.
Sam Milton jest trochę nieobecnym ojcem. Przyjdzie czasem porozmawiać, ale do niczego nie namawia, jakby wiedział i tak, jak się wszystko potoczy. Widzimy lub tylko słyszymy o efektach jego pracy czy udzielonych rad.
Kevin spotyka na klatce mieszkania Helen (żona prawników z kancelarii), która przeżywa żałobę po zmarłej żonie Richarda. Wydaje się nieco szalona. Ostrzega przed Miltonem. Daje Taylorom również mroczny obraz, który intryguje Kevina. Wkrótce trafia do zakładu psychiatrycznego, po rzekomej reakcji na swoją bezpłodność.
Miriam w tym czasie jest w amoku. Nie chce słuchać negatywów ani o życiu zawodowym Kevina (jak dawniej). Żyje życiem bogatej bezrobotnej żony. Kevin zaczyna mieć dziwne erotyczne sny z żoną, w których jest jakby poza swoim ciałem. Potem Miriam wspomina ich schadzki, których nie pamięta.
Wszystko to sprawia, że Kevin zaczyna się baczniej wszystkiemu przyglądać kancelarii, w której pracuje. Odkrywa, że jego świadek był szantażowany przez Miltona informacją, którą musiał wyczytać z jej myśli. Wszyscy wspólnicy w kancelarii są dziećmi Miltona. Na firmowym komputerze znajduje się folder z wynikami ich spraw na dwa lata naprzód. A Miriam jest w ciąży z Miltonem i dziecko, które nosi, wyssie z niej wszystko, aż umrze przy porodzie.
Kevin próbuje uratować żonę. Ona mu jednak nie wierzy. Podobnie jak zaprzyjaźniony prokurator. Ten ostatni odsyła go jednak do ksiądza-psychiatry, który go wysłuchuje i potwierdza, że ma do czynienia z diabłem. Daje mu Biblię i sztylet, po czym wysyła go, by go zabił szatana. Co też Kevin czyni. Zostaje złapany za morderstwie i po burzliwym, i upokarzającym dla niego, procesie, skazany na dożywocie.
W więzieniu widzi, że Miriam wciąż nie poroniła i nosi dziecko diabła, więc coś poszło nie tak. Poza tym dalej ma go za wariata, a powinna się wybudzić z jego czarów. W końcu dowiaduje się, że to wszystko był wielki diabelski plan, by trafił do więzienia i pomagał współwięźniom wychodzić na wolność u boku nowego wcielenia Johna Miltona.
Różnice dwóch adwokatów diabła

Jak mogliście zauważyć. Tak. Różnią się i to dość mocno. Powiedziałabym, że poza samą profesją występują tam zupełnie różni aktorzy. Ciężko mi nawet porównywać szczegóły, skoro już w samej głównej fabule mamy duże odstępstwa.
Zaczynając trochę od tego, że odwrócono ścieżki Kevina i Miriam. Zamienili się między sobą początkową niewinnością, szaleństwem czy dostrzeganiem znaków nadprzyrodzonych. Mam również wrażenie, że filmowa Miriam stała się zlepkiem: szaleństwa książkowego Kevina, zbliżona losom żony książkowego Richarda (dziecko, które wysysa siły życiowe) oraz książkowej Helen (z jej szaleństwem, opozycją do Miltona, bezpłodnością i wylądowaniem w zakładzie psychiatrycznym). Podczas gdy Kevin po części stał się książkową Miriam z jej pewną beztroską w nowym otoczeniu oraz książkowym Richardem nieprzegrywający prawnik, który odkrywa działania Miltona i wolał umrzeć niż mu się dać.
Kończąc na tym, że szatan szatanowi nierówny.
Pycha to mój ulubiony grzech
– powiedział Milton na zakończenie filmu.
W porównywaniu Kevinów (o różnych nazwiskach) warto zwrócić uwagę na jeden fakt.
Filmowy Kevin chciał zachować skrupuły. Po pierwszej sprawie mówi Miltonowi, że biorąc sprawę nauczyciela, miał czyste sumienie. Nieco po fakcie dowiedział, że jego klient powinien zostać skazany i ma poczucie winy, że przyczynił się do jego uwolnienia. Z każdą kolejną sprawą ma podobne dylematy, jednak ostatecznie wygrywa, nie dlatego że nie ma serca, ale ponieważ pycha i duma nie pozwala mu przegrać. Co kwituje, krzycząc w ostatnich scenach, że on nie przegrywa. Wcześniej to inni tak łechtali jego ego.
Książkowy Kevin nie miał skrupułów od początku. Wywodził się z podejścia, że jego zadaniem jest obrona jego klienta za wszelką cenę i nie jest jego winą, że prokurator nie postarał się nadto, by przygotować dobry atak. Jest dumny z każdego swojego podstępnego zagrania. Dopiero z czasem zastanawia się… i to nawet nie nad własną zawodową moralnością, ale bardziej nad brakiem poczucia kontroli i przewidywalnością, którą utracił.
Tę różną drogę widać również w ich przeszłości. Filmowy Kevin był kiedyś prokuratorem i skusiły go większe pieniądze adwokatów. Książkowy Kevin był nieznanym adwokatem z małej mieściny zajmującym się papierkami, a nie tym, co go interesowało: wielkimi sprawami karnymi, gdzie mógł się wykazać.

Towarzyszki życia, które sprowadzają na złą drogę
To, co łączy Kevinów, to fakt, że kochają swoją Miriam. Niezależnie, jaka była i w jaki sposób wpłynęła na ich kolejne kroki, chcą zapewnić, by nic im się nie stało.
To, co łączy Miriam, to fakt, że wspierają swoich mężów. Trochę do czasu, ale kto by się tym przejmował.
Filmowa Miriam nie jest niewiniątkiem. O zgrozo! Pracuje w niedzielę. Chciała jechać do Nowego Jorku. Była zachwycona, póki nie zgubiła siebie. Nie odnalazła się w nowym towarzystwie. Nie potrafiła udekorować mieszkania. Pod wpływem Miltona ścięła włosy i zaczęła być nieszczęśliwa, samotna, zazdrosna i zagubiona. Widziała diabelskie znaki. Mocno przeżyła własną bezpłodność (łącznie z bardzo obrazowym snem z dzieckiem bawiącym się jej narządami płciowymi). Po napaści Miltona pękła. Poraniona i naga siedziała w kościele, skąd Kevin zabrał ją do zakładu psychiatrycznego. Tam widząc kolejne oznaki szatana, popełnia samobójstwo.
Książkowa Miriam to słodkie dziecko podmiejskich mieścin. Moralne i pełne naiwności. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje nowe wielkomiejskie przyjaciółeczki (żony prawników z kancelarii), które szkolą, jak powinna się zachowywać w dużym świecie: aerobiki, muzea, galerie, kolacje, zakupy i te sprawy. Odciągają ją od męża i poniekąd wyzwalają seksualnie. Przestaje się interesować się jego pracą. Przestaje gotować. Przestają wspólnie spędzać czas, mimo iż są obok siebie. Ich wspólny czas spędzają na zachowywaniu pozytywnego nastawienia, bo po co się martwić. W czasie jednego z tych sennych ekscesów z diabłem w skórze Kevina zachodzi w ciążę. Słabnie. Na jej ciele pojawiają się siniaki i diabelskie dziecko zdaje wysycać z niej siły. Nic sobie jednak z tego nie robi. Nie wiemy, jak skończyła, ale Kevin jest pewien, że zginie.

Stawia scenę czy pociąga za sznurki
Na koniec filmu John Milton mówi:
Ja nie jestem marionetkarzem Kevin. Ja nie sprawiam, że rzeczy się dzieją. To tak nie działa. […] Wolna wola jest jak skrzydła motyla. Jeden dotyk i nigdy się nie wzniosą. Ja tylko stawiam scenę. Ty możesz pociągać własnymi sznurkami.
Ja to uważam za pstryczek do wizerunku szatana w książkowej wersji Adwokata Diabła.
Jeśli oglądaliście film, to wiecie, że John Milton jest dość charyzmatyczną postacią. Nie rzuca się w oczy, ale kiedy tego chce, jest w centrum uwagi. Twierdzi, że jest ostatnim humanistą, który jest blisko ludzi (zna różne języki) i nigdy ich nie ocenia. Daje możliwości, radzi, ale nigdy nie każe czy otwarcie manipuluje. Zawsze daje ci wybór. Wolna wola to suka, prawda?
Są takie trzy momenty, kiedy jest to dość widoczne.
Pierwsza, kiedy z Miriam jest gorzej i mówi Kevinowi, że odbierze mu sprawę, by zajął się żoną, a ten odmawia, bo czułby się źle z porażką.
Druga, kiedy Kevin na zakończenie popełnia samobójstwo. Milton jest całkowicie zaskoczony takim obrotem spraw, a w dodatku piekielnie zły.
Książkowy Milton jest inny. Działa zakulisowo. Rozmawia o sprawie z Kevinem, ale jakby trochę nie obchodziło go, co sądzi, bo wie, w jaki sposób się wszystko zakończy. W dodatku robi czasem za lustro, powtarzając na głos myśli, dawne słowa rozmówcy czy zasłyszane przez rozmówcę sława bliskich. Czasami nawet nie sili się na oryginalność i wszystkich współpracowników pochodzi w ten sam sposób. Od przyjaciółek Miriam wiemy, że często doradza im w sprawach małżeńskich i nie tylko, ale my nigdy takich rad (jako czytelnicy) się nie doczekaliśmy. Trochę jakby w ogóle nie zabiegał o bliskość z książkowym Kevinem. Więcej go nie widzimy, niż widzimy.
Wiemy też, że w kancelarii książkowego Miltona funkcjonuje utajniony plik ze sprawami, którymi prawnicy będą się zajmowali przez następne dwa lata. Spisane zostały tam też takie przestępstwa, które jeszcze się nie wydarzyły. Szatan ustawił również scenę dla Kevina i zaprowadził go wprost na ołtarz ofiarny. Czemuż by inaczej umierał z uśmiechem na ustach, a Kevin znalazł się dokładnie tam, gdzie zakładał.
Ciekawa jest również kwestia śmiertelności diabła: w książce umiera, a w filmie postrzały nie robią na nim wrażenia, oraz reakcji na przedmioty święte (biblia, woda święcona): w książce diabeł krzyknął i upuścił Biblię, natomiast w filmie Milton spaceruje sobie po kościele i bluźnierczo doprowadza do wrzenia wodę święconą.

Człowiek pod presją
Na początku filmu Milton pyta nowego podopiecznego (Kevina), jak radzi sobie z presją. Ugina się pod nią czy rozkwita? Kevin nie odpowiada wprost.
Oba dzieła są trochę o radzeniu sobie z presją, jaką nakłada na młodych prawników: wysoko postawiony przełożony, wymagające sprawy karne, nowe środowisko, rodzice czy życie rodzinne.
Odnoszę wrażenie, że wszyscy w obu dziełach udają, że wszystko jest w porządku, póki nie pękną w jakiś sposób pod ciągłym naciskiem Miltona, a jedyną ostoją spokoju na samym końcu jest śmierć lub przyłączenie się do diabelskiej schedy. Książkowy Kevin myślał, że jest trzecia opcja: pokonanie Złego, ale nie wyszło mu to też najlepiej.

Czemu wszyscy chcą zakładać rodzinę?
Dzieci, rodzina i rodzicielstwo odgrywają ważną rolę w obu pozycjach. Wszyscy zdają się tam oczarowani małymi niemowlakami.
Obie pary Kevinów i Miriam planują mieć dzieci po przeprowadzce i czynią w związku z tym pewne kroki. Jak już wspominałam wyżej ze średnimi rezultatami: bezpłodność lub diabelskie dziecko. Również w otoczeniu książkowych par prawniczych ten temat jest jednym z ważniejszych, a Milton zachęca kobiety do wspólnej ciąży.
Milton również chce mieć rodzinę. W książce zapładnia sobie kobiety, które umierają przy porodzie. Kiedy zaś dziecko dorośnie, dołącza do szatańskiej siatki rodzinnej i pracuje w jego kancelarii lub wedle teorii Kevina piastuje inny przydatny Miltonowi stołek. Oskarża tam o pokrewieństwo z diabłem każdego, kto się napatoczy, więc trochę ciężko mu wierzyć na słowo.
W filmie Milton pragnie kazirodczego dziecka własnych dzieci (Kevina i Christabelli), by stworzyć antychrysta. Taki przyjazny akcent sobie umyślił na nowe milenium.
Pojawia się tu też wątek bezpłodności, któremu nie jestem nadto przychylna w tym wydaniu, bo w obu przypadkach łączy się w jakiś sposób z szaleństwem kobiet, których to dotyczy.

Prawo a religia
Obu pozycjom nie można odmówić bycia thrillerem prawniczym. Mamy procesy sądowe, w których mamy jakąś strategię na wygraną sprawy. Z dwojga złego w książce znajdziemy nieco więcej całej prawniczej otoczki m.in. przesłuchań świadków. W filmie jest to dość skondensowane.
Film wypełnił za to wątek religijny za sprawą samego Miltona, który postanowił jawnie obrażać Boga w kościele czy mówić o swoim stosunku do jego (braku) działań. Pozytywną stronę religii przekazuje uduchowiona matka Kevina, która starała się wychować go w wierze.
W książce słowo Bóg się nie pojawia chyba. Milton nie jest skłonny do filozofowania, a matka Kevina odzywa się bodaj raz i mówi mu, że Miriam coś odbiło.
Czy to dzieła fantastyczne?
Jeśli chcemy, to znajdziemy wymówkę, by mówić o nich tylko jako thrillerach, a nie horrorach: to tylko sen, on oszalał. Pytanie, czy potrzebujesz uwierzyć, że diabeł nie istnieje?
Taka filozoficzne pytanie ode mnie.
Podsumowując
Książka i film Adwokat diabła różnią się między sobą dość drastycznie. Mam nadzieję, jednak, że znaleźliście w nich coś dla siebie, oby to jednak nie było nic złego.
Urszula Skorodziłło
