Widziałam posta o Bazyliszku (już nie pamiętam kogo, ale był na LinkedInie i Instagramie na pewno), z którym się zgadzam. Mówił, że Bazyliszek to wyjątkowy konwent. Bogaty tematycznie. Posiadający wiele różnorodnych atrakcji. A mimo to kameralny. Na którym faktycznie można wejść z kimś w swobodną dyskusję na jakiś fantastyczny temat. I to (dziwota) taki bez gier komputerowych. Chciałoby się powiedzieć bez prądu, ale na czymś swe prezentacje wyświetlić się dało, więc w tej technologicznej dystopii uchowały się projektory. Dzięki bogom!!! Chyba.
Nie zważając jednak na te średniowieczne warunki, było, co robić.
Wychodząc z metra, powoli wyjawia się budynek urzędu, gdzie można pograć w planszówki ze znajomymi. Naszą redakcję te atrakcje uratowały przed nudą oraz przemoczonymi kubraczkami, w czasie biegu w deszczu z powrotem do domu.
Przetestowaliśmy kilka tytułów. Nieskromnie powiem – Wygrałam. Taki mam talent, chyba że akurat gram z kimś bardziej utalentowanym, obdarzonym błogosławieństwem bogini lub zaopatrzonym w szczęśliwe amulety, to wtedy bywa ciężej.

Oczywiście to nie koniec. Na horyzoncie parkingowej przestrzeni jawiły się wam w oczach rzędy stoisk, w którym ludzie (bądź nie) wystawiali swoje towary. I tu trzeba po raz kolejny oddać hołd Bazyliszkowi, bowiem w zdecydowanej większości spotkać tu można rękodzielników czy różnorodnych fundacji i stowarzyszeń od takich, co zajmują się pisarstwem, tworzeniem konwentów, po takie co pracują nad neuroróżnorodnością, przemocą rówieśniczą czy prawami ucznia. I to mam wrażenie główny urok takich konwentów, gdzie można spotkać z bliska twórców, chcących się pochwalić swoimi dziełami (i coś sprzedać zapewne), nie musząc konkurować z wszelkimi dużymi brandami.

Dalej już można mówić o różnorodnych atrakcjach czy prelekcjach. Jak na doświadczonych konwentowiczów i nienauczonych licznymi horrorami widzów przystało – rozdzieliliśmy się.
Wysłuchaliśmy ciekawych popkulturowych przemyśleń i przemyślanych eksperckich wypowiedzi. Ja odwiedziłam, chociażby prelekcje o:
- o czytelnictwie w szkołach
- o “chrześcijańskich” sposobach na zarazę
- o udomawianiu psów
- o magicznych szkołach
- o podróżach w czasie
- o pętlach czasowych.

Oraz sama wygłosiłam prelekcję o Sztucznej inteligencji w filmach i serialach.
Powiem wam jedno, jeśli szukacie ludzi, z którymi można porozmawiać o rzeczach i tematach, które lubicie, to wystarczy znaleźć odpowiednią prelekcję na Bazyliszku. Występowałam na kilku prelekcjach i sama uczestniczyłam w wielu innych, na różnych konwentach, ale to właśnie te prelekcje na Bazyliszku zapamiętuje jako nie tylko przestrzeń do wykładu na prelekcji, ale również jako otwartą i kameralną przestrzeń do dyskusji na popkulturowe tematy. Nie ma niezręcznej ciszy na pytanie o pytania, ale jest milion wtrąceń z widowni, dorzucania wątków do przygotowanej prezentacji. Jako osoba prezentująca zawsze to doceniam, bo to znak, że ktoś się interesuję tym, co mówię i sam ma coś dodania, co z kolei zawsze stanowi dla mnie punkt wyjścia do rozwoju tematu, który sama poruszam. Więc, kiedy ponowie będę mówiła gdzieś indziej o tym samym, to z pewnością ktoś z publiczności Bazyliszka dał mi do myślenia, więc wspomnę o czymś nowym.
Na honorable mention zasługuje również pierwszy Bazyliszkowy Konkurs Cosplay, Gala Bazyliszku, Koncert Heroes Orchestra, na które nie mogłam pójść, ale słyszałam, że było fantastycznie z dużą dawką klaskania. Oraz Wystawa Cosplay, LEGO i innych rzeźb, które zdecydowanie robiły wrażenie.
Nie należy również zapominać o spotkaniu z Bazylią, czyli tytułowym Bazyliszkiem w pluszowej formie.

Zatem, co przegapiłeś? Fantastyczne doświadczenie z ludźmi równie fantastycznymi, co ty. Nie przegap więc Bazyliszka za rok.
Urszula Skorodziłło
