Dzień dobry, witam, proszę Państwa, w nowym roku 2026. No, chyba że ten artykuł ukaże się wcześniej, to wtedy nie. Przychodzę do Was z dobrą nowiną. Krzysztof Ratajski jest w ćwierćfinale mistrzostw świata w darcie i trzeba Wam powiedzieć, jak super to jest!
Dyscyplina ta jest modelowym przykładem tego, jak atmosfera i marketing mogą zmienić wszystko. W założeniu dostajemy dwóch panów, najczęściej w średnim wieku, których BMI musi wynosić 30+. No i rzucają sobie do tarczy. Nuda? Nic bardziej mylnego!

ZASADY! Teraz się nie przestraszcie, opis będzie trochę zagmatwany. Jak w tenisie wygrywa się, gdy zdobędzie się odpowiednią liczbę setów. Ile? To zależy, jak sędziowie powiedzą. Przykładowo w pierwszej rundzie MŚ trzeba wygrać 3 sety, ale w 1/8 już trzeba wygrać 4, a w finale 7. Owe sety wygrywa się, gdy zdobędzie się 3 legi, a żeby wygrać lega, trzeba jako pierwszy zdobyć 501 punktów. Tarcza dzieli się na 22 pola punktowe, 1–20, 25 i 50. Jednak pola 1–20 mogą być potrójne i podwójne kolejno między sferami i na obwodzie tarczy. Jeszcze jedna zasada – żeby wygrać lega, trzeba zakończyć tak zwanym dublem, czyli trafić w obwód. Każdy darter w swoim podejściu do tarczy ma 3 lotki. Czyli maksymalnie przy jednym podejściu można zdobyć 180 punktów. Za prawdziwego prosa uznaje się tego, kto wygra lega w 9 lotkach. Nagrodą za to osiągnięcie było 501 piw, obecnie jest nią 60 000 funtów.
Uff, skończyliśmy! Teraz przyjemniejsze rzeczy. Atmosfera jest jak na meczu piłkarskim w lidze angielskiej połączonym ze zjazdem fantasy. Kibice siedzą przy długich stołach, jak na weselu, gdzie piją, krzyczą, gwiżdżą, śpiewają, przebierają za Super Mario, zakonnice, rycerzy, układają piramidy z kubków po piwach, wypisz wymaluj typowy bar w Anglii. Sami sędziowie dopisują się do tego vibu, gdy krzyczą wyniki np. „OOONE HUUUUUNDRED AND EEEEEIGHTYYYYY!”, tłum szaleje. To mnie najbardziej urzeka w tym sporcie. Dodatkowo zawodnicy wychodzą na mecz jak gwiazdy MMA, przy własnej muzyce zapowiadani przez speakera, jakby mieli zaraz znokautować swojego przeciwnika. Utworem naszego rodaka jest Whatever You Want zespołu Status Quo.
Przechodząc do Krzysztofa. Dotarł on do ćwierćfinału, co już jest fantastycznym wynikiem, biorąc pod uwagę jego poprzednie wyniki, a także operację niechirurgiczną. Pokonał w 1/16 w prawdziwym dreszczowcu Holendra Preislera i 1/8 Anglika Woodhousa. Styl Krzyśka jest zabójczo precyzyjny w końcówkach, może się popisać jednym z lepszych skuteczności w turnieju, co na pewno się przyda, bo w następnej rundzie czeka na niego obecny mistrz świata i okolic, niepokonany Luke „The Nuke” Litter. W tym turnieju ciężko mu urwać nawet lega. Gość ma 17 lat! Ale, co ciekawe, to za naszym Orłem prawdopodobnie będzie stał tłum. A to dlatego, że przy ostatnim meczu Luke powiedział parę nieprzychylnych słów do kibiców.
Mecz 1 stycznia 20:10 na TVP Sport w urodziny Ratajskiego. Turbo zachęcam do oglądania zarówno tego ćwierćfinału, jak i skrótów jego poprzednich spotkań. Nasz Orzeł tanio skóry nie sprzeda i będzie walczył ze wszystkich sił. Litter, idziemy po ciebie! Sportowa Polsko usłysz o DARCIE! Serdeczna tarcza i wszyscy razem:
„Whatever you want
Whatever you like
Whatever you say
You pay your money
You take your choice…”
W atmosferze kibicowania żegnam się,
Kacper Wolszczak
