Blog

Moje top 3 momenty na Coperniconie 2026 

Znowu byłem na Coperniconie, znowu skończył się za szybko, nie wiem, jak organizatorzy to robią, ale znowu było zaskakująco ciepło jak na tę porę roku. Tym razem nie umieraliśmy od tego, a cosplayerzy nie rozpuścili się jak w domu figur woskowych, gdy padnie klimatyzacja, a ktoś go podpali. Prelekcje to moja ulubiona rozrywka, więc opiszę Wam mój top festiwalu.

Barwne postacie cosplayowe na Copernicon 2026.

1. Naziści.

Dziwnie zacząłem, ale już się tłumaczę. Mateusz Maleszka opowiedział nam o tym, jak pseudonauka przepalała hajs III Rzeszy na totalnie zryte projekty. Za najważniejsze osiągnięcie tego zbioru przedziwnych intelektualistów uważam wyrugowanie Biblii z wątków żydowskich. Prawie też udało im się dowieść, że ludzkość pochodzi od Niemców, tu jednak nie odnieśli pełnego sukcesu.

Widok korytarza z prelekcją o nazistach.

2. Dowiedziałem się jak za pomocą zegarka zmierzyć czy pod moimi stopami znajduje się złoże ropy naftowej.

Otóż… Nie da się. To znaczy, da się, ale nie za pomocą mojego, bo ja nie mam zegarka, a poza tym nie jest on na tyle dokładny, żeby to zmierzyć. Tylko to nie jest dokładnie ten moment. 

Czasoprzestrzeń muszę zakrzywić. 

Podczas tej prelekcji, Marcin Bober pokazał, jak wygląda laboratorium w katedrze fizyki i określił tę pracownię „laboratorium taśmy klejącej i trytytki”. Tak się składa, że akurat miałem przy sobie zestaw trytytek. 

Skąd miałem zestaw trytytek?

Wymyśliłem konkurs brodowy. W brodzie można schować dużo przedmiotów. Moim rekordem jest schowanie kluczy, ołówka i markera. Chciałem znaleźć brodaczy, po czym rywalizować z nimi na to ile jesteśmy rzeczy w stanie wsadzić w nasze brody. Zakupiłem nawet nagrody! Splądrowałem Lidla i wyszedłem z zestawami trytytek, maszynkami do golenia, zestawem bitów do kartongipsu oraz ostrzy do nożyka do tapet. Miałem też monsterka, jakby ktoś wybitnie mnie w tym konkursie upokorzył. 

Niestety! Na skutek niewyszukania osobników z wystarczająco okazałymi brodami, wszystkie te trofea pozostały w moich rękach. 

Jakże wielką była moja radość, gdy na koniec prelekcji, mogłem przysłużyć się nauce i przekazać na ręce dr Marcina zestaw trytytek.

Maciej (brodacz) z mieczem i niczym w brodzie.

3. O nieludzkiej porze, jak na festiwal i weekend, zaczął swoje rozważania o tworzeniu potworów, autor bloga „Zwierzęta są głupie i rośliny też” Marek Maruszczak.

Nie zapomnimy mu tego. Na następnej prelekcji wyrazimy naszą dezaprobatę głośnym, gremialnym siorbaniem kawusi. Ma szczęście, że mieliśmy z tego taki ubaw, to przynajmniej nie spłynie na niego rosa z tej kawy. Marek naprowadził nas na proces tworzenia potwora z takiego, który już jest znany w fantastyce czy mitologi. My mieliśmy zrobić mu glow up. Spośród dostępnych opcji, wybraliśmy Mandragorę. Ubaw był po pachy, a wypaczyliśmy jej cechy w sposób tak zdeprawowany, że aż niepodobna opisać to na łamach Bezbeka. Niech to, co działo się w niedzielę przed południem, pozostanie między nami a Markiem.

Wypada też wspomnieć innych znakomitych ludzi, którzy zrobili mi weekend:

  • Gandalf, który zgodził się ze mną porozmawiać i odkryliśmy, że ma tak naprawdę na imię Filip (link do filmu),
  • Ziomki i ziomkinie, którzy walczyli ze mną na miecze (zobaczycie w zapisanej relacji na IG Magazynu Bezbek),
  • Nowy kolega, z którym stworzyłem drużynę, która nie zajęła ostatniego miejsca w quizie o Naruto,
  • Jacek Roman, który na końcu wytłumaczył nam, skąd się bierze prąd (z gniazdka).

Maciek

P.S. Pamiętne wspomnienia współredaktorek:

Sapkowski na Copernicon 2026
Shipowanie postaci ze Zwierzem Popkulturalnym.
Parada Cosplay

Możesz również polubić…

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.