Krótka historia o tym, żeby nie tracić nadziei, bo czasami pewne rozdziały w życiu wymagają nabrania mocy urzędowej, zanim się rozpoczną.
Rok 2020, sam środek pandemii. Przeglądając z nudów Internet, natrafiłam na informację o naborze testerów pizzy w znanej sieciówce. Niewiele myśląc, wysłałam swoje zgłoszenie. Informacją o naborze podzieliłam się ze swoim chłopakiem – Przemkiem. Również zgłosił swoją kandydaturę. Szczerze to nie liczyłam na to, że dostanę odpowiedź, bo na pewno jest wielu chętnych do zjedzenia pizzy za darmoszkę. Miesiące mijały, odpowiedzi nie było, a ja pogodziłam się ze stratą i nie zaprzątałam już sobie tym głowy.
Jakież było moje zdziwienie, gdy na początku 2026 otrzymałam maila o zaskakującym tytule „Zaproszenie na test oceny pizzy”. Chwilę mi zajęło połączenie kropek. Ucieszona i mocno rozbawiona tym 6-letnim wątkiem dowiedziałam się, że Przemek też został wybrany do testów. Szybko uzgodniliśmy, która godzina nam odpowiada i odesłaliśmy odpowiedź.
Gdy nadszedł dzień testowania, oboje podekscytowani ruszyliśmy do wyznaczonego miejsca. Była to nieduża sala konferencyjna w dużym biurowcu. Przy recepcji przywitała nas młoda dziewczyna, która następnie zaprowadziła naszą skromną grupę testerów pod inne szklane drzwi, gdzie przejęła nas druga pani, jej rolą było odhaczenie obecności na liście. Po tym przyszedł pan, który zaprowadził naszą grupę do miejsca docelowego.

W sali był duży stół z krzesłami, przy każdym miejscu stał kubeczek z wodą i serwetki. Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie. Gdy do salki przyszedł host, wytłumaczył dokładnie, jak to wszystko się odbędzie i chwilę później rozpoczęliśmy testowanie. Dostaliśmy 3 cieplutkie kawałki pizzy, każda z szynką i pieczarkami. W trakcie jedzenia uzupełnialiśmy przygotowane ankiety.

Pizze były całkiem smaczne, jednak – co ciekawe – pierwsza, jaką dostaliśmy, smakowała mi najbardziej, a została oceniona przeze mnie najsurowiej, gdyż nie miałam porównania z pozostałymi. Gdybym widziała na raz wszystkie trzy kawałki, to zapewne inaczej bym ją oceniła, a niestety podawane były osobno. Na talerzykach znajdował się numer ocenianej pizzy.

Cały test zajął łącznie pół godziny. 3 kawałki pizzy to niewiele, ale oboje z Przemkiem wyszliśmy raczej zadowoleni. W ramach podziękowania dostaliśmy kod na darmową pizzę 25 cm. Wracając do domu, zahaczyliśmy o pizzerię w celu odebrania nagrody. Po dziesięciu minutach czekania gorący placek był już z nami.
Bardzo ciekawe doświadczenie. Jeżeli zdarzy się Wam kiedyś okazja, żeby uczestniczyć w czymś podobny, to polecam uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedź.
PS
Chcecie wiedzieć, jaką pizze zamówiliśmy?
Hawajską.
Nie zapraszam do dyskusji, jaka pizza jest najlepsza 🤣
~Cactus
